Actualia 1939-05, Morawski Kazimierz Marian

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Actualia

 

W znaku kielni

 

W uroczym parku „Frascati" — Trójkąt po maju — Powrót Doboszyńskiego.

 

Warszawa, 18 kwietnia 1939 r.

 

W południowo-zachodniej części Warszawy mieścił się do niedawna ogród obszerny, zwany „Frascati”. W XVIII wieku należały jego tereny do dwóch magnatów, obu zapewne masonów: Konstantego Jabłońskiego (niewątpliwie wolnomularza) i Kazimierza Poniatowskiego. Z tego także czasu utrzymywały się długo na terenie „Frascati” dwie loże: jedna — dochowana w zarysie swoim architektonicznym do dni naszych pod postacią pałacyku, będącego własnością Zdzisława ks. Lubomirskiego; druga zaś zburzona niedawno w czasie budowy willi znanego architekta, prof. Bohdana Pniewskiego.

Pisząc niniejsze „Actualia” nie myślimy wszakże zajmować się tutaj pozostałymi na terenie Warszawy szczątkami starożytnych lóż, pragniemy zaś tylko zwrócić uwagę, że w tymże parku „Frascati”, przy ul. mianowicie Konopnickiej 6, zbudowana została nie dawno siedziba „Ymki”, której obszerne wywody poświęca ostatni biuletyn „Antymu” („Agencji antymasońskiej”).

Pozwalamy sobie na ten komunikat

zwrócić tym baczniejszą uwagę czytelni­

ków „Tęczy", że wykazuje on w spo­

sób wyczerpujący pierwiastki wolnomu-

larskie w owym „Chrześcijańskim związ­

ku młodzieży".

Jeden z następnych komunikatów te­

go samego biuletynu (tym dla nas cen­

niejszego, że informacje w nim zawarte

wychodzą od byłych członków zespołu

rządzącego jeszcze Polską) twierdzi, że

w loży w bawarskim Erlangen, odsłonię­

tej przez reżim hitlerowski, wisi m. i .

portret b. ministra spraw zagranicznych

rządów pomajowych.

Jeżeli zestawimy z tą informacją fak­

ty, że dwóch innych ministrów rządów

pomajowych było notorycznymi masona­

mi, a to minister handlu i przemysłu Hi­

polit Gliwic, zdemaskowany swego czasu

przez rewelacje Cowlesa, oraz minister

wyznań religijnych i oświecenia publicz­

nego Sławomir Czerwiński, ujawniony w

„Freimaurerleksikonie" Lennhoffa i Pos-

nera, to zyskamy w ten sposób udoku­

mentowany punkt wyjścia do dalszych

badań nad strukturą t. zw. „sanacji".

Nie mają więc racji harcownicy „osta­

tniej godziny", pp. Stahl i Hrabyk, kie­

dy w „Kurierze Porannym" i „Gazecie

Polskiej" dewoalują rzekome tajniki kon­

spiracji, którą dobrze poznać mieli.

Chwyty tych pism nie noszą na sobie

charakteru fair play, którym się odzna­

czały niedawne wywody polemiczne

Adama Doboszyńskiego o konspiracjach,,

wydane teraz w osobnej broszurce. Są­

dzimy jednak, że na dyskusję o poru­

szonych przez Doboszyńskiego (a daw­

niej Rembielińskiego) zasadniczych za­

gadnieniach jest dzisiaj o tyle może z»

wcześnie, że rzeczone problemy wypłyną

same ze siebie w ciągu jednego z tych

procesów „masońskich", które coraz czę­

ściej trafiają się na wokandach naszych

sądów. Proces Kozłowski-Stroński zakoń­

czył się co prawda kompromitacją strony

atakującej, mniejsze ma wszakże szanse,

zdaniem naszym, nowy oskarżyciel, prof.

Stanisław Grabski, w rozprawie z takim

mistrzem taktyki sądowej, jak Doboszyń-

ski. Tenże sam Doboszyński rozprawiać

się będzie z Hrabykiem, zaś osławiony

Wolfke powołał do sądu Franciszkanów

z Niepokalanowa.

Prawdziwie przypomina się księga

Woźnego z „Pana Tadeusza":

Ogiński z Wizgirdem,

Dominikanie z Rymszą,

Rymsza z Wysogirdem,

Radziwiłł z Wereszczaką...

K. M. Morawski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ksmwzg.htw.pl