Adam 8-99, Adam(1)
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
8
' 9 9
N r 8
( 1 3 )
S I E R P I E ¡ ’ 9 9
C e n a 5 z ∏
I N D E K S 3 4 3 7 8 1 • I S S N 1 4 2 5 - 4 5 5 7
2
W I T A J C I E !
∏y w∏os bylibyÊmy o tym zapomnieli – tak bardzo jesteÊmy zaj´ci wymyÊlaniem dla Was co miesiàc nowych
atrakcji, a jeÊli nie ca∏kiem nowych, to w ramach pewnego podobieƒstwa zawsze troch´ innych. Zbieramy
w wi´kszoÊci opinie pozytywne, dlatego nadal zamierzamy iÊç w tym samym kierunku.
Pierwszy rok istnienia – pod warunkiem, ˝e pomys∏ w ogóle chwyci – jest dla pisma decydujàcy. I najtrudniej-
szy. Pozyskiwanie czytelników, szukanie pod ich kierunkiem, ale cz´Êciej po omacku, najlepszej drogi rozwoju,
budowanie w∏asnego, niepowtarzalnego wizerunku tekstowego a˝ po wypracowanie funkcjonalnego layoutu,
wy∏onienie sta∏ych rubryk itd. T´ wielkà robot´ mamy za sobà, a uda∏o nam si´ to tylko dzi´ki Wam, drodzy Czy-
telnicy – dzi´ki Waszemu poparciu bezpoÊredniemu (listy, telefony), jak i poÊredniemu (kupno). Mo˝emy z przy-
jemnoÊcià powiedzieç, ˝e po roku obecnoÊci na rynku „ADAM“ jest odbierany z sympatià, jako mo˝e drobiazg,
ale wype∏niajàcy, przynajmniej cz´Êciowo, pewnà „wstydliwà“ i dlatego wczeÊniej omijanà przez innych wydaw-
ców luk´ zwiàzanà z nietradycyjnymi obliczami m´skiego seksu.
Nie od razu tak by∏o. Nie b´dziemy udawaç wielkich odkrywców i twierdziç dumnie, ˝e od samego poczàtku
mieliÊmy ÊwiadomoÊç istnienia tej luki tematycznej i ch´ç jej wype∏nienia. Stali i wierni Czytelnicy pami´tajà
pierwszy numer, z lipca 1998 – z∏o˝ony z przypadkowych jeszcze materia∏ów, w tym z takich, które znalaz∏y si´
w „ADAMIE“ pomy∏kowo i na szcz´Êcie tylko ten jeden raz. Ale ju˝ numer drugi, który powsta∏ pod ciÊnieniem
Waszych opinii o pierwszym, prawie przypomina∏ obecnego „ADAMA“. I jak tu nie zaufaç powiedzeniu, ˝e
„pierwsze przepustne“? Dzi´kujemy Wam dzisiaj za wyrozumia∏oÊç i du˝y kredyt zaufania, jakiego udzieliliÊcie
nam przed rokiem. Za to, ˝e wi´cej doradzaliÊcie ni˝ krytykowaliÊcie. SkorzystaliÊmy chyba z tej szansy. Mamy
nadziej´, ˝e ci nieliczni, którzy – Êwiadomie nie dostrzegajàc specyficznych trudnoÊci towarzyszàcych pracy
nad pierwszym numerem – wywró˝yli nam wówczas w kàÊliwych listach czarnà przysz∏oÊç, zajrzeli do nast´p-
nych numerów i przyznali nam choç troch´ racji... bytu.
OczywiÊcie nie myÊlimy o spocz´ciu na laurach – przeciwnie, drugi rok ma byç jeszcze lepszy od pierwszego.
ChcielibyÊmy (przy Waszej, jak dotychczas, wspó∏pracy) podkarmiç „ADAMA“ ró˝nymi frykasami i rarytasami
tekstowymi, zdj´ciowymi, og∏oszeniowymi, ˝eby nam troch´ na tym dobrym, wysokobia∏kowym ˝arciu przyty∏.
Nie chodzi, broƒ Bo˝e, o doprowadzenie ch∏opaka do stanu pt. „Witaj, brzusiu, ˝egnaj...“, tylko o zwi´kszenie
obj´toÊci pisma. Po roku cierpliwego oczekiwania wszystkim nam si´ to nale˝y jak psu koÊç, a w∏aÊciwie jak
dupie kutas. Nie chcemy ju˝ d∏u˝ej wys∏uchiwaç (i wyczytywaç) od Was, ˝e „miesiàc d∏ugi, a ten „ADAM“ taki
cienki“. Po wakacjach zobaczymy, co si´ da zrobiç.
Po naszej zapowiedzi z ubieg∏ego miesiàca, ˝e Adam pojawi si´ na kilku pla˝ach gejowskich w kraju, zaczà∏
tam byç przez niektórych z Was pilnie wypatrywany. I rzeczywiÊcie wielu z Was go spotka∏o ju˝ w drugiej po∏o-
wie czerwca, choç jak si´ potem okaza∏o, w kilku przypadkach to nie by∏ on, lecz inni faceci, którzy si´ za nie-
go podawali. Ale Adam si´ o to absolutnie nie obra˝a, bo byli to
„ponoç przystojni“, doskonale umi´Ênieni goÊcie, którzy dobrze
wiedzieli, jak wyglàda orygina∏. Na zadawane nam ostatnio tele-
fonicznie pytanie, gdzie aktualnie mo˝e przebywaç Adam, odpo-
wiadamy, ˝e nie wiemy. Po raz ostatni kontaktowa∏ si´ z redakcjà
przed miesiàcem, a swojà komórk´ ma przewa˝nie wy∏àczonà.
Nawet jeÊli go nie spotkacie na ˝adnej z pla˝, warto pytaç co
przystojniejszych ch∏opaków: „Czy ty przypadkiem nie jesteÊ
Adam?“ – bo a nu˝ to b´dzie on, a nawet jeÊli nie, to przynajmniej
od razu b´dzie wiadomo, co kto czyta, a wi´c i co kto lubi...
Magazyn tylko dla doros∏ych
WYDAWCA: SOFTLAND,
skr. poczt. 25, 60-972 Poznaƒ 1
tel. 0602 243891 (12.00-18.00)
Redaktor naczelny: Robert Tyszkiewicz
Redaguje: Jan Laskowski i zespó∏
Indeks: 343781, ISSN: 1425-4557
Redakcja
3
N
o to „ADAMOWI“stuknà∏ rok. Gdyby nie jeden z Czytelników, którego list drukujemy w tym numerze, o ma-
PI¢KNY GEJ
To na ca∏e szcz´Êcie jest prawda. Steve
Gately, pi´kny wokalista grupy Boyzone –
jednego z najpopularniejszych Êwiato-
wych boysbandów – przyzna∏, ˝e jest ge-
jem. 23-letni piosenkarz cieszy si´
ogromnà popularnoÊcià u p∏ci pi´knej,
i to w∏aÊnie szczeroÊcià t∏umaczy fakt
swojego coming outu. Uwa˝a, ˝e jego
fanki zas∏ugujà na tego typu szczeroÊç.
Steve wierzy jednak, ˝e popularnoÊç, ja-
kà zyska∏, nie zostanie zaprzepaszczona
przez to wyznanie. Przyzna∏ nawet, ˝e
wzorem George’a Michaela liczy na to, ˝e
jego popularnoÊç wzroÊnie. Tajemnicà
poliszynela jest, ˝e boysbandy dobierane
sà w∏aÊnie tak, aby w ich sk∏adach znaj-
dowali si´ geje, lub ich image jest kszta∏-
towany jest tak, aby geje znajdowali si´
przynajmniej wÊród publicznoÊci.
ton John wzywa swojego m∏odszego ko-
leg´ do opami´tania. Nie wiadomo jed-
nak, czy nie jest to kolejny skandal wy-
wo∏any przez piosekarza. Jest to tym bar-
dziej prawdopodobne, ˝e w ostatnim cza-
sie ma on tendencj´ do publicznego ob-
na˝ania si´. W czasie towarzyskiego me-
czu pi∏karskiego, wzorem Krzysztofa Ski-
by, pokaza∏ publicznoÊci ty∏ek.
GEJOWSKI KLAN
W polskiej telenoweli „Klan” pojawi∏ si´
wreszcie motyw gejowski. OczywiÊcie
w chwalonym przez ministra Kaper´ pro-
katolickim serialu motyw gejowski jest
na drugim, a nawet trzecim planie. Po-
czekamy, jak rozwinie si´ ten wàtek. Jak
dotàd dowiedzieliÊmy si´, ˝e jest to „po-
dejrzane Êrodowisko”. Czekamy na dal-
sze odcinki. Nie mamy jednak z∏udzeƒ, ˝e
polskiej „Dynastii” z tego nie b´dzie.
TAJEMNICZY KIM
Kim Rossi Stuart jest bardzo popularnym
gwiazdorem kina europejskiego. Naj-
wi´kszà popularnoÊç zyska∏ jednak we
W∏oszech, poniewa˝ jest dzieckiem w∏o-
sko-szkockiego aktora i niemiecko-ho-
lenderskiej modelki. Z takiego materia∏u
genetycznego narodzi∏ si´ rzeczywiÊcie
pi´kny ch∏opak. Polscy widzowie mogà
go znaç z filmu „Po drugiej stronie
chmur”, gdzie zagra∏ Êlicznego Silvano.
Z kolei we W∏oszech sukces przynios∏y
mu filmy: „Ogrody Edenu” (rola Jezusa)
oraz „Ballada o czyÊcicielu szyb” (zagra∏
tam Polaka pracujàcego na jednym
zrzymskich skrzy˝owaƒ). Niestety, wiel-
bicielki pi´knego Kima sà bardzo rozcza-
rowane, poniewa˝ nie wykazuje on wi´k-
PI¸KARZE-GEJE
Podobno geje nie lubià sportu, a ju˝
w szczególnoÊci futbolu amerykaƒskigo
i pi∏ki no˝nej. Grupa szeÊciu gejów-Au-
stralijczyków postanowi∏a jednak udo-
wodniç, ˝e jest wprost przeciwnie,
i stworzy∏a grup´ futbolowà. Australijscy
ROBBIE SKANDALISTA
To, co wyczynia Robbie Williams, zakra-
wa na niez∏y skandal. Od samego poczàt-
ku istnienia grupy Take That krà˝y∏y plot-
ki o homoseksualizmie ch∏opaków. Ge-
jem by∏ podobno Mark Owen, a potem
tak˝e Robbie Williams. Plotki te dopro-
wadzi∏y do takich sporów mi´dzy ch∏opa-
kami, ˝e bili si´ mi´dzy sobà nawet
w czasie koncertów, aby w koƒcu si´ roz-
staç. W tym w∏aÊnie momencie Robbie
musia∏ ju˝ sam zdabaç o aur´ tajemni-
czoÊci wokó∏ swojej osoby. Poczàtkowo
by∏ to Êwiadomie podtrzymywany mit
o tym, ˝e jest gejem. Niektórzy wskazy-
wali nawet na to, ˝e zainteresowanie El-
tona Johna m∏odym wokalistà ma pod∏o-
˝e zwiàzane nie tylko z karierà muzycznà.
Jednak Robbie zaskoczy∏ wszystkich, po-
niewa˝ w czasie
jednej z ostatnich
konferencji praso-
wych zakomuniko-
wa∏, ˝e jest trans-
seksualistà iza-
mierza zmieniç
p∏eç. Na dowód te-
go pokaza∏ si´ pu-
blicznie w towarzy-
stwie pi´knych
paƒ, ale w czarnej
peruce i przys∏a-
niajàc sobie penisa
d∏oƒmi. Nawet El-
dziennikarze okreÊlili ich najprzystojniej-
szymi graczami w tym kraju i wró˝à im
wielkà karier´. Mo˝e nale˝a∏oby pójÊç
w Êlady ch∏opaków z Antypodów i za∏o˝yç
polskà gejowskà dru˝yn´ pi∏karskà?
4
szego zainteresowania paniami. Jest
skryty i niedost´pny. Mog∏a si´ o tym
przekonaç nawet córka polskiego pre-
miera, która wyst´powa∏a z nim na pla-
nie filmowym. Kim lubi zwierz´ta, upra-
wia sport i maluje obrazy. Mówi si´ jed-
nak coraz odwa˝niej o tym, ˝e przystoj-
niaczek wcale nie gustuje w kobietach,
aprzeciwnie, pociàgajà go interesujàcy
ch∏opcy. WÊród nich 30-letni, choç wy-
glàdajàcy na 23-latka aktor ma te˝ naj-
wi´ksze powodzenie.
GWA¸T NA WZGÓRZU
Wroc∏awska policja aresztowa∏a 17-latka,
który zgwa∏ci∏ m´˝czyzn´ na Wzgórzu
Polskim. M∏ody m´˝czyzna przechodzàc
przez Wzgórze zosta∏ zaczepiony przez
dwóch podpitych nieletnich gejów. Gro˝àc
mu no˝em zaprowadzili go do pobliskich
ruin, gdzie okradli go z pieni´dzy i zgwa∏-
cili. UÊciÊlajàc: zgwa∏ci∏ go jeden, gdy˝
drugi nie by∏ w stanie. Po rozpoznaniu
w Êrodowisku gejów i m´skich prostytutek
policja wytypowa∏a sprawców, którzy jed-
nak nie przyznajà si´ do winy. I pomyÊleç,
˝e niejeden z wdzi´cznoÊcià przyjà∏by ta-
kie zdarzenie, proszàc o jeszcze. W ka˝-
dym razie nie zach´camy do wieczornych
spacerów po Wzgórzu Polskim.
NOWOÂCI WIDEO
RATOWNICY
∏ówki. A w tle listy p∏ac mo˝emy oglàdaç kud∏atego mi´Êniaka, brune-
ta zresztà, jak sobie biegnie ulicami. A wi´c biegnie, biegnie, biegnie,
akiedy ju˝ napisy si´ skoƒczà, dociera do pla˝y, nie wiedzieç czemu pu-
stej, bo przecie˝ nasz bohater jest pilnujàcym jej ratownikiem. Nie on sam
oczywiÊcie, i stàd tytu∏. A ˝e bieg∏ bardzo d∏ugo, to i nic dziwnego, ˝e w∏a-
Ênie si´ spóêni∏ do roboty, o co natychmiast pok∏óci∏ si´ z goÊciem, któ-
rego mia∏ zmieniç. Po krótkiej pyskówce jednak przeciwnik naszego ku-
d∏acza znika z placu boju, zostawiajàc go sam na sam ze szczup∏ym blon-
dynkiem, który, jak nietrudno si´
domyÊliç, niemal natychmiast
bierze si´ za pocieszanie: naj-
pierw mu obciàga, a potem w kil-
ku pozycjach daje dupy. Scen´
koƒczà doÊç ∏adne wytryski.
Ni stàd ni zowàd przenosimy
si´ na pla˝´, do tego nocà. Obok
ogniska drzemie m∏ody blondyn.
Odnajdujà go dwaj surfingowcy
– brunet i napakowany blondyn.
Rozbierajà si´, onanizujà, po
czym brunet bierze si´ za obcià-
ganie du˝ego kutasa blondyna.
Dopiero gdy si´ spuszczà na m∏odego, ten si´ budzi – aby wi´c nie czu∏ si´ gorszy, zdzie-
rajà z niego slipy i ruchajà: blondyn w usta, a brunet od ty∏u. A potem zmiana: m∏ody, le-
˝àc na wznak, daje dupy blondynowi, jednoczeÊnie li˝àc odbyt brunetowi.
Scena trzecia. Ciàgle noc. Brunet z preludium do sceny pierwszej spotyka blondyna ze
sceny drugiej. DoÊç szybko pozbywajà si´ niepotrzebnych ciuchów, a nast´pnie ratow-
nik oddaje si´ surfingowcowi, tak oralnie, jak i analnie. Znów w kilku pozycjach. A po
wszystkim z nie znanych mi powodów zaczynajà si´ biç. Do∏àcza si´ drugi „deskarz”
i obaj spuszczajà ratownikowi niez∏y wpierdol. Na szcz´Êcie odnajduje go spóênialski ze
sceny pierwszej i Êciàga policj´.
Dzieƒ. Jeden z gliniarzy spotyka jednego z sanitariuszy. Troch´ spacerujà, odnajdujà ustronne miejsce. Gliniarz jak to gliniarz,
ma niez∏à pa∏´, którà sanitariusz musi nie tyle o-patrzeç, ile o-bciàgnàç. Po czym robi sk∏on, a glina r˝nie jego dupsko. Oczywi-
Êcie w ró˝nych pozycjach.
Akcja ostatniej sceny dzieje si´ jakiÊ czas póêniej. Pobity ratownik wyszed∏ ze szpitala. Spóênialski zabiera go do siebie, gdzie
odkrywajà, ˝e si´ kochajà. No wi´c si´ kochajà. Na zmian´ sobie obciàgajà, nast´pnie blondyn k∏adzie si´ na stoliku, a brunet li-
˝e mu ty∏ek. A gdy ju˝ otwór jest odpowiednio nawil˝ony, wype∏nia go swoim grubym chujem.
Ogólnie: faceci sà naprawd´ nieêli, i to zarówno tak ogólnie, jak i pod wzgl´dem rozmiarów.
A niewàtpliwà zaletà sà bardzo cz´ste zmiany pozycji: nic chyba tak nie nudzi jak trwajàce bez koƒ-
ca posuwanie w tym samym ustawieniu, cz´sto na dodatek filmowane
z nieruchomej kamery. Tu na szcz´Êcie znudziç si´ nie mo˝na. Bez wàt-
pienia jeden z najciekawszych filmów, jakie ostatnio widzia∏em.
ABY OTRZYMAå KASET¢ WYSTARCZY WYS¸Aå
ZAMÓWIENIE NA ADRES:
FH. „RAGRA“, SKR. POCZT. 354,
00-950 WARSZAWA 1,
PODAJÑC TYTU¸,
DAT¢ URODZENIA ORAZ ADRES.
KOSZT KASETY: 41,00
PLUS KOSZTY WYSY¸KI
5
Z
nowu „dokument fabularyzowany”. Zaczyna si´, oczywiÊcie, od czo-
[ Pobierz całość w formacie PDF ]