Abraham Daniel - Sztylet i Moneta #1 - Smocza droga, Dziwaczne - wampiry, sci-fi itp - 123

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Daniel Abraham
Smocza Droga
The Dragon’s Path
Tłumaczenie: Andrzej Jakubiec
DLA SCARLET
Prolog
Apostata
Apostata przypadł do ziemi w cieniu skały, modląc
się do dowolnego z bóstw, by istoty, jadące na mułach
przez przełęcz poniżej, nie spojrzały w górę. Bolały go
dłonie, a mięśnie nóg i grzbietu drżały z wycieńczenia.
Cienki materiał ceremonialnej togi łopotał na zimnym
wietrze niosącym ze sobą zapach ziemi. Zaryzykował
jedno spojrzenie w kierunku szlaku.
Pięć mułów przystanęło, ale kapłani pozostali w
siodłach. Ich szaty były grubsze, cieplejsze. Starożytne
miecze przewieszone przez ich plecy pochwyciły
promienie porannego słońca i zalśniły jadowitą zielenią.
Smocze ostrza. Niosły śmierć każdemu, kogo raniły. Z
czasem trucizna miała zabić nawet tych, którzy je nosili.
To kolejny powód, przemknęło przez myśl apostaty, dla
którego jego bracia chcieli zgotować mu szybki koniec i
wrócić do domu. Nikt nie chciał nosić tych mieczy zbyt
długo. Używano ich jedynie w wyjątkowych sytuacjach
lub w śmiertelnym gniewie.
Cóż, schlebiało mu, że przynajmniej brali go na
poważnie.
Kapłan jadący na czele pościgu uniósł się w
strzemionach, mrużąc oczy w silnym świetle. Apostata
rozpoznał jego głos.
– Pokaż się, mój synu – krzyknął arcykapłan. – Nie
ma dla ciebie ucieczki.
W piersi apostaty zamarło serce. Przeniósł ciężar
ciała, zamierzając zejść na dół. Powstrzymał się.
Prawdopodobnie
, powtarzał sobie. Prawdopodobnie
nie ma dla mnie ucieczki. Może jednak jest.
Na szlaku postaci odziane w ciemne szaty zwróciły
się ku sobie i zaczęły rozmawiać. Nie słyszał słów. Mógł
tylko czekać, czując jak jego ciało sztywnieje i marznie.
Niczym zwłoki, które nie miały dość rozsądku, by
umrzeć. Wydawało mu się, że narada zabrała łowcom
większą część dnia, choć słońce prawie nie zmieniło
swojej pozycji na jasnoniebieskim niebie. Zaledwie dwa
tchnienia później muły ponownie ruszyły przed siebie.
Nie ważył się ruszyć w obawie, że strąci jakiś kamień
w dół stromego zbocza. Próbował skryć uśmiech. Bardzo
powoli, istoty, które kiedyś były ludźmi, dotarły na
swoich mułach na skraj doliny, po czym skręciły na
południe. Gdy ostatnia z nich zniknęła mu z oczu,
mężczyzna wstał, wspierając ręce na biodrach. Nie mógł
się temu nadziwić. Wciąż żył. Czyli jednak wcale nie
wiedzieli, gdzie go szukać.
Wbrew wszystkiemu, czego go nauczono,
wszystkiemu w co jeszcze niedawno wierzył, dary
pajęczej bogini nie ujawniały prawdy. Owszem, obdarzały
czymś swoje sługi, ale na pewno nie była to
prawda
.
Żywił coraz silniejsze przekonanie, że udało mu się
wyplątać z misternej sieci wiarygodnie brzmiących
kłamstw. Powinien czuć się zagubiony. Załamany.
Zamiast tego miał wrażenie, jakby wyszedł z dusznego
lochu na świeże powietrze. Jego twarz rozpromienił
szeroki uśmiech.
Wspinaczka na resztę zachodniego stoku
przysporzyła mu nowych siniaków. Jego sandały ślizgały
się. Z trudem znajdował punkty oparcia dla palców i stóp.
Lecz gdy słońce stanęło w zenicie, dotarł wreszcie na
grzbiet wzniesienia. Na zachodzie ciągnęło się pasmo gór,
nad którymi wisiały skłębione chmury. Szalejące burze
tworzyły półprzezroczysty całun szarości. Przez najdalsze
przełęcze dostrzegł, że dalej teren staje się bardziej płaski.
Odległość sprawiała, że równinę spowijała szaroniebieska
mgła. Wiatr na szczycie góry kąsał jego ciało niczym
szpony. Niebo na horyzoncie przecięła błyskawica.
Odgłosowi gromu odpowiedział krzyk jastrzębia.
Samotnie i pieszo, podróż ta zajęłaby mu całe
tygodnie. Nie miał przy sobie żywności i, co gorsza, nie
miał też wody. W ciągu ostatnich pięciu dni sypiał w
jaskiniach i pod krzewami. Jego byli bracia i przyjaciele –
ludzie, których znał i kochał całe swoje życie –
przepatrywali szlaki oraz wioski, pałając żądzą mordu. W
górach z kolei grasowały górskie lwy i wilki.
Przeczesał palcami gęste, szorstkie włosy, westchnął i
zaczął schodzić w dół zbocza. Prawdopodobnie przyjdzie
mu umrzeć nim dotrze do Keshet i miasta na tyle dużego,
[ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ksmwzg.htw.pl