Adrian Lara - Rasa Środka Nocy 03 - Przebudzenie o północy, Adrian Lara
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Rozdział 1
Szła w tłumie, nie rzucaj
Ģ
c si
ħ
w oczy; jedna z wielu osób brn
Ģ
cych przez
Ļ
wie
Ň
y lutowy
Ļ
nieg do stacji kolejowej. Nikt nie zwracał uwagi na drobn
Ģ
zakapturzon
Ģ
kobiet
ħ
w przydu
Ň
ej
parce ani na szalik zasłaniaj
Ģ
cy jej twarz po same oczy, które obserwowały przechodniów z
Ň
ywym zainteresowaniem. Wiedział,
Ň
e zbyt
Ň
ywym, ale nie mogła si
ħ
powstrzyma
ę
.
Była podekscytowana tym,
Ň
e jest mi
ħ
dzy lud
Ņ
mi. Z niecierpliwo
Ļ
ci
Ģ
szukała swojej
zdobyczy.
Kiwała głow
Ģ
w rytm muzyki rockowej rycz
Ģ
cej ze słuchawek odtwarzacza mp3. Nie był
jej. Nale
Ň
ał do jej nastoletniego syna, Camdena. Kochanego Cama, który zgin
Ģ
ł ledwie cztery
miesi
Ģ
ce temu, ofiary wojny, w któr
Ģ
Eliza równie
Ň
została wci
Ģ
gni
ħ
ta. To z jego powodu tutaj
była i patrolowała zatłoczone ulice Bostonu, ze sztyletem w kieszeni płaszcza i długim
tytanowym ostrzem przypasanym do uda.
Teraz lepiej ni
Ň
kiedykolwiek rozumiała,
Ň
e
Ň
yła dla Camdena.
Jego
Ļ
mier
ę
musie zosta
ę
pomszczona.
Eliza przeszła na zielonych
Ļ
wiatłach przez ulic
ħ
i kierowała si
ħ
w stron
ħ
dworca.
Obserwowała rozmawiaj
Ģ
cych ludzi, ich poruszaj
Ģ
ce si
ħ
usta, słyszała wypowiadane przez nich
słowa, a co wa
Ň
niejsze - słyszała ich my
Ļ
li zagłuszane przez agresywne teksty, krzyk gitary i
gł
ħ
bokie basy, które wypełniały jej uszy i wibrowały przez ko
Ļ
ci. Nie wiedziała, czego słucha,
nie miało to wi
ħ
kszego znaczenia. Jedyne, czego potrzebowała, to hałas, który pozwoli jej
bezpiecznie dotrze
ę
do miejsca polowania.
Weszła do budynku w rzece ludzi. Za
Ļ
wiatełek na suficie padało ostre
Ļ
wiatło. Odór
ulicznego brudu, wilgoci i zbyt wielu ciał przedarł si
ħ
przez szalik i zaatakował jej nos. Eliza
zatrzymała si
ħ
na
Ļ
rodku dworca. Tłum przepływał po obu jej bokach. Niektórzy
Ļ
piesz
Ģ
cy si
ħ
na
najbli
Ň
szy poci
Ģ
g potr
Ģ
cali ja, inni rzucali jej gniewne spojrzenia i kl
ħ
li, gdy si
ħ
nagle
zatrzymała, tarasuj
Ģ
c im drog
ħ
.
Bo
Ň
e, jak ona nienawidziła kontaktu z lud
Ņ
mi, jednak nie mogła tego unikn
Ģę
. Odetchn
ħ
ła
gł
ħ
boko, si
ħ
gn
ħ
ła do kieszeni i wył
Ģ
czyła muzyk
ħ
. Zalała j
Ģ
wrzawa głosów, szuranie nóg, hałas
dobiegaj
Ģ
cy z ulicy i dudnienie nadje
Ň
d
Ň
aj
Ģ
cego poci
Ģ
gu. Jednak ta kakofonia była niczym w
porównaniu z tym, co si
ħ
na ni
Ģ
wła
Ļ
nie zwaliło.
Obrzydliwe my
Ļ
li, złe intencje, skrywane grzechy, jawna nienawi
Ļę
kł
ħ
biły si
ħ
wokół niej
jak burza, zło i zepsucie atakowały jej zmysły. To pierwsze uderzenie niemal j
Ģ
powaliło.
Zachwiała si
ħ
, dostała mdło
Ļ
ci.
Co za suka, mam nadziej
ħ
,
Ň
e wylej
Ģ
j
Ģ
z pracy...
Cholerne
ę
woki, wraca
ę
na wie
Ļ
, gdzie wasze miejsce...
Z
drogi, idiotko, bo oberwiesz...
Co z tego,
Ň
e jest siostr
Ģ
mojej
Ň
ony? W ko
ı
cu od pocz
Ģ
tku była mn
Ģ
zainteresowana...
Eliza oddychała coraz szybciej, głowa p
ħ
kała jej z bólu. Głosy w jej umy
Ļ
le zlały si
ħ
w
prawie nierozró
Ň
nialny bełkot. Jako
Ļ
si
ħ
trzymała. Nadjechał poci
Ģ
g, drzwi wagonów otworzyły
si
ħ
, na peron wylało si
ħ
morze ludzi. Otaczali j
Ģ
zewsz
Ģ
d, od kakofonii w jej głowie doł
Ģ
czyły
nowe głosy.
Gdyby ci
Ň
ebracy wło
Ň
yli chocia
Ň
tyle cholernego trudu w szukanie pracy...
Przysi
ħ
gam, jeszcze raz mnie tknie, a zabij
ħ
skurwysyna!
Z
drogi, bydło! Wraca
ę
do swoich zagród!
ņ
ałosne stworzenia, mój Pan ma racj
ħ
,
zasługujecie na zniewolenie.
Eliza otworzyła szeroko oczy. Krew w jej
Ň
yłach zamieniła si
ħ
w lód, gdy jej umysł
zarejestrował te słowa. To ten głos chciała usłysze
ę
.
To na jego wła
Ļ
ciciela przyszła zapolowa
ę
.
Nie znała imienia swojej ofiary, nie miała poj
ħ
cia, jak wygl
Ģ
da, lecz wiedziała, kim był:
sług
Ģ
. Jak inni z jego gatunku kiedy
Ļ
był człowiekiem, lecz teraz stał si
ħ
kim
Ļ
gorszym. Ten,
którego nazywał Panem, pot
ħŇ
ny wampir, przywódca Szkarłatnych, wraz z krwi
Ģ
pozbawił go
człowiecze
ı
stwa. To przez nich: Szkarłatnych i ich przywódc
ħ
, który doprowadził do
bratobójczej wojny, zgin
Ģ
ł jedyny syn Elizy.
Gdy pi
ħę
lat temu została wdow
Ģ
, Camden był dla niej wszystkim, wszystkim, co było dla
niej wa
Ň
ne. Gdy straciła syna, znalazła nowy cel, do którego d
ĢŇ
yła z zawzi
ħ
t
Ģ
determinacj
Ģ
.
Teraz z zaci
Ļ
ni
ħ
tymi ustami przeciskała si
ħ
przez g
ħ
sty tłum i szukała tego, który tym razem
zapłaci za
Ļ
mier
ę
Camdena.
Wci
ĢŇ
słyszała obrzydliwe my
Ļ
li, jednak udało jej si
ħ
wytropi
ę
sług
ħ
. Szedł kilka metrów
przed ni
Ģ
. Ubrany był w podart
Ģ
kurtk
ħ
w maskuj
Ģ
cym jasnozielonym kolorze, na głowie miał
czarn
Ģ
włóczkow
Ģ
czapk
ħ
. Był zepsuty do szpiku ko
Ļ
ci, Eliza czuła gorzki smak
Ň
ółci. Ale nie
miała wyboru, musiała trzyma
ę
si
ħ
blisko niego i czeka
ę
na okazj
ħ
.
Sługa opu
Ļ
cił dworzec. Szedł szybko, Eliza pod
ĢŇ
yła za nim, zaciskaj
Ģ
c palce na sztylecie w
kieszeni. Na ulicy, gdzie nie było tak tłoczno, uderzenia my
Ļ
li były łagodniejsze, ale wci
ĢŇ
rozsadzały jej czaszk
ħ
. Eliza nie spuszczała swojej zdobyczy z oczu; gdy znikn
Ģ
ł w bramie
budynku, przyspieszyła. Podeszła do szklanych drzwi z logo FedExu. Sługa stał w kolejce do
okienka.
- Przepraszam pani
Ģ
- odezwał si
ħ
kto
Ļ
za jej plecami. Drgn
ħ
ła, słysz
Ģ
c prawdziwy głos, a
nie my
Ļ
li wypełniaj
Ģ
ce jej głow
ħ
.
- Wchodzi pani czy nie?
M
ħŇ
czyzna, mówi
Ģ
c to, otworzył drzwi i przytrzymywał je dla niej wyczekuj
Ģ
co. Nie
planowała tam wchodzi
ę
, lecz teraz wszyscy si
ħ
jej przygl
Ģ
dali, sługa równie
Ň
, i gdyby
odmówiła, zwróciłaby na siebie jeszcze wi
ħ
ksz
Ģ
uwag
ħ
. Eliza weszła do jasno o
Ļ
wietlonego
biura i udała zainteresowanie pudłami do przekazów pocztowych na wystawie.
Ze swojego miejsca obserwowała sług
ħ
. Był zirytowany i wrogo nastawiony do osób
stoj
Ģ
cych w kolejce przed nim. W ko
ı
cu podszedł do stanowiska i zignorował powitanie
ekspedienta.
- Przesyłka dla Rainesa.
Urz
ħ
dnik wystukał co
Ļ
w komputerze i zawahał si
ħ
przez moment.
- Prosz
ħ
zaczeka
ę
. - Poszedł na zaplecze, wrócił za chwil
ħ
. - Jeszcze nie doszła.
Przepraszamy.
W
Ļ
ciekło
Ļę
, jaka ogarn
ħ
ła sług
ħ
,
Ļ
cisn
ħ
ła skronie Elizy jak imadło.
• Co to ma znaczy
ę
: „jeszcze nie doszło" ?
• W Nowym Jorku zeszłej nocy szalała burza
Ļ
nie
Ň
na i wiele przesyłek jest opó
Ņ
nionych...
• Przecie
Ň
termin dostawy jest gwarantowany! - warkn
Ģ
ł sługa.
- Owszem, jest. Mo
Ň
e pan odzyska
ę
pieni
Ģ
dze, je
Ļ
li wypełni pan wniosek o
odszkodowanie...
- Pieprzy
ę
odszkodowanie kretynie! Potrzebuj
ħ
przesyłki. Natychmiast!
Mój Pan nogi mi z tyłka powyrywa, je
Ň
eli nie przynios
ħ
mu tej przesyłki. A je
Ļ
li cokolwiek
stanie si
ħ
mojemu tyłkowi, wróc
ħ
tu i wyrw
ħ
ci twoje cholerne płuca.
Eliza odetchn
ħ
ła gł
ħ
boko, słysz
Ģ
c t
ħ
niewypowiedzian
Ģ
gro
Ņ
b
ħ
. Chocia
Ň
wiedziała,
Ň
e
słudzy
Ň
yj
Ģ
tylko po to, by słu
Ň
y
ę
swoim stwórcom, zawsze zdumiewało j
Ģ
ich
Ļ
lepe
posłusze
ı
stwo. Zycie nic dla nich nie znaczyło, niezale
Ň
nie od tego, czy byli lud
Ņ
mi, czy
członkami Rasy. Byli prawie równie potworni jak Szkarłatni - krwio
Ň
erczy, przest
ħ
pczy odłam
społecze
ı
stwa wampirów.
Sługa schylił si
ħ
nas kontuarem i podparł pi
ħĻ
ciami.
- Potrzebuj
ħ
tej przesyłki, dupku - wysyczał. - Bez niej st
Ģ
d nie wyjd
ħ
.
M
ħŇ
czyzna za lad
Ģ
si
ħ
cofn
Ģ
ł.
- Słuchaj, człowieku, ju
Ň
tłumaczyłem,
Ň
e nic nie mog
ħ
na to poradzi
ę
- odparł. - B
ħ
dzie pan
musiał wróci
ę
jutro. A teraz prosz
ħ
wyj
Ļę
, zanim wezw
ħ
policj
ħ
.
Bezu
Ň
yteczne
Ļ
cierwo! - zawarczał
w duchu sługa.
Wróc
ħ
tu jutro, zobaczysz. Tylko czekaj,
a
Ň
po ciebie wróc
ħ
!
• Jaki
Ļ
problem, Joey? - Z zaplecza wyszedł starszy m
ħŇ
czyzna w garniturze.
• Powiedziałem temu panu,
Ň
e przez burz
ħ
jeszcze nie ma jego przesyłki, ale on nie daje mi
spokoju. Mo
Ň
e mam mu j
Ģ
wyj
Ģę
z du...
• Przykro mi - przerwał kierownik swojemu podwładnemu i spojrzał na sług
ħ
- ale jestem
zmuszony poprosi
ę
pana o wyj
Ļ
cie. W przeciwnym razie b
ħ
d
ħ
musiał wezwa
ę
policj
ħ
,
Ň
eby pana
st
Ģ
d wyprowadziła.
Sługa zmi
Ģ
ł w ustach przekle
ı
stwo, waln
Ģ
ł pi
ħĻ
ci
Ģ
w blat, odwrócił si
ħ
i ruszył do wyj
Ļ
cia.
Gdy zbli
Ň
ał si
ħ
do drzwi, kopn
Ģ
ł ekspozycj
ħ
na wystawie, rozrzucaj
Ģ
c rolki ta
Ļ
my i folii
b
Ģ
belkowej po całej podłodze. Zanim Eliza zd
ĢŇ
yła si
ħ
odsun
Ģę
, spojrzał na ni
Ģ
pustymi,
nieludzkimi oczami i warkn
Ģ
ł:
- Zejd
Ņ
mi z drogi krowo!
Ledwo si
ħ
poruszyła, min
Ģ
ł ja i wyszedł, zatrzaskuj
Ģ
c za sob
Ģ
drzwi. Szklane panele
zabrz
ħ
czały, jakby miały si
ħ
potłuc.
- Dupek - mrukn
Ģ
ł jeden z m
ħŇ
czyzn w kolejce.
Eliza poczuła ulg
ħ
, jaka ogarn
ħ
ła klientów po wyj
Ļ
ciu sługi. Ona te
Ň
si
ħ
odpr
ħŇ
yła,
[ Pobierz całość w formacie PDF ]