Achilleis - S. Wyspiański, w
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
STANIS�AW WYSPIA�SKIACHILLEISSCENY DRAMATYCZNEINA BOISKU PRZED NAMIOTAMIACHILLESRycerze miecza i m�owie czynu,wy,kt�rych lud�w rzesza mnoga s�ucha,kt�rzy chadzacie w ga��ziach wawrzynu,chc� w was obudzi� my�l i potrz��� ducha.Lud nasz,nad kt�rym w�dztwo jest nam dane,zaraz� mrze,pokotem u n�g wam si� wali;ra�� go Apollina groty we� ciskane;umy�li�em,�e lud ten ofiara ocali.Przed Bogiem si� oczy�cim skruch� w naszej winiei ofiar� oddamy -B�g wstrzyma si� w czynie.Jeden z nas winien ha�by,za kt�r� B�g karze:oto porwano c�r� temu,co o�tarzepie�ci Apollinowe...AGAMEMNONZamilcz - ty zuchwa�y.Wiem ju�,co chcesz powiedzie�.ACHILLESTo i c� dr�ysz,wda�y?Czas,�eby� odda� dziewk�.AGAMEMNONA twoj� zabior�.A ciebie tym rozkazem raz przygn� w pokor�!ACHILLESNie o sobie ja rzek�em,bo z krzywd� niczyj�bawi� si� dziewk� moj�,kt�rej sam doby�em,gdy ca�y r�d kr�lewski jej trupem zwali�em.Nie wydar�em jej Bogu,lecz mnie B�g j� nada�,�ebym do woli mia�.AGAMEMNONTo�e� wygada�.Za d�ugo ty si� bawisz w mi�osnym bezwstydzie,ulegaj�c kobiecie;-gdy or� tw�j w�adny,dla kt�rego ci� cenim,rdzewieje pr�niaczo.ACHILLESNie m�w tak - bo m�j or� dzi� rano bieli�em,o ostry poraj�c go krzemie�.A nie przymawiaj mi - gdy wiesz,co s�owa znacz�,bo zejm� z ramion mych rzemie�i poznasz,gdy kobiety w twym domu zap�acz�,ktom jest i jaki B�g mnie broni,gdy cios wymierz� przyk�adny.NESTORWidz�,�e si� spieracie i upust dajeciez�o�ci,z�ej przewodniczce m�drc�w i m�odzie�y.Przyznaj� ci,Atrydo - �e� dojrza�y w leciei nie chcesz wo�a� pr�no.Przyznaj�,Pelido,�e chcesz dobra - lecz Bogom zostawcie dzia�anie.Gdzie wy macie jakiekolwiek poj�cie,jak trzeba gada�,gdy si� co chce zrobi�?Nie do�� jest kogo ukara� lub obi�,trza umie� s�owem powolnie i �wi�cieprzekonywa� i dzia�a� ot j�zykiem raczej.Za moich czas�w inni byli ludzie.Ot� ci inni ludzie gadali inaczej.Przede wszystkim umieli gada�,co jest sztuk�.Byli w swej mowie powolni,wytrwali,wy za� jeste�cie tacy,co si� t�uk�,i pi�ci� chcecie wodzi� rej.- Pami�tam jeszcze...Zaraz przypomn� sobie - co m�wi�emlat temu sporo i jak mnie s�uchanodla mej wymowy,s��w potoczysto�ci;bo mia�em zdolno�� m�wienia ogromn�i my�l rozwa�n�,spokojn�,przytomn�.Zaraz przypomn� sobie - jak to by�o,gdy dw�ch za moich czas�w si� k��ci�o.Jak�e� si� zwali?Mniejsza o imiona;ja nale�a�em wtedy do ich grona.Byli wielcy i tacy dzi� w powie�ci gminu�yj� po latach mnogich.Pos�uchajcie dalej,zaraz wam powiem,jak ci mnie s�uchali,rozmow� krzepi�c my�l w przededniu czynu.Nie tacy byli,jak wy - inni wcale.ACHILLESGdy Pejritoos na swoim weselupa�� mordowa� swoich weselnik�w;syna gdy Tezeus zabija�;gdy �ywa pami�� zbrodni Pelopid�wkl�tw� ci��y -gdzie� ty,ucztowniku,bywa�e� wtedy?My�my nieodrodnii za kp�w mamy,stary przyjacielu,tych,co szukaj� duszy na j�zyku.Gdy ze mnie po�ar bije,ten j�zykiem miele,tak pies kr�ci si� w k�ko,gdy bar��g sw�j �ciele.NESTOR(usiada)ACHILLESW namiocie moim cz�owiek pad�y le�y,pora�on s�o�cem dzisiaj.Wczoraj dwoje leg�o:m�� jeden,co przy koniach by�,i z niewiast jedna.A wiem,�e w nocy wywleczono trupyz waszych namiot�w,Atrydzi,kryjomie,a wy ani pojrzycie,kto jest czer� ta biedna.Z�ote robactwo obsiad�o im lice,krew ssaj�c czarn�,co z nozdrzy im ciek�a.Je�li nie lunie deszcz,to te z�otnice,Apollinowe wys�anniki piek�a,poca�unkami darz�c .nas strasznymi,zaraz� wszczepi� w krew,�e scze�niem z nimi.Wiem,�e ty s�dzisz,�e B�g sobie zbierzesam tyle ofiar w ludziach,ile zechce.Lecz ja to m�wi� - ja,co w Boga wierz�,�em mocen wstrzyma� t� karz�c� r�k�,�e tej Apollinowej ka�ni znosi� nie chc�!I �e w imieniu ludu,postawion nad ludy,wzywam Boga,by wyrzek�,czego po nas czeka;by nas wszystkich nie kara� w srogo�ci bez miaryza przewin� jednego cz�owieka.(Wskazuje Agamemnona).OFIARNIKRzekn� to tedy,kt�rym milcza� poty,�e prawie blu�nisz twym s�owem,m�okosie.Cho� kto zawini�,niezmienne s� lotys�onecznych grot�w,kt�re B�g ten ciska.Wy s��w si� strze�cie.Niech si� nikt nie zbli�azbytnio ku �wiat�u.We wysokie drzewabij� najszybsze groty,co powal�.Nie wyrastaj ty s�owem,Pelido - bo zginiesz.Od miecza jeno ci s�yn��.A gdy si� z s�aw� mieczow� rozminiesz,z niczym ci przyjdzie odp�yn��.ACHILLESWspomnia�e� - mo�e mi przyjdzie si� zbiera�.Nie rzek�em jeszcze wszystkiego,co taj�,ku czemu serce bije.Kiedym si� zbiera� tu lecie� pod Troj�,m�j ojciec cudn� darowa� mi zbroj�;t� matka bogini przynios�a mu w darze,sam Hefaist j� kowa� w podziemnej pieczarze,t�,co dzi� pier� m� kryje.Rzek� ojciec,m�j synu - rzek� mi,dzieci� moje,to jest dar Bog�w,w tej zbroi jest si�a:Gdy zechcesz z�o czyni�,nie b�dzie walczy�a.W tej zbroi nie wolno zawini�.Id� w b�j ten,gdzie m�eskrzy�uj� or�e,gdzie m�e miotaj� oszczepy -lecz strze� si� cz�owieka,co wyr�s� nad inne,kt�rego jest serce prawo�ci� niewinnei Bo�a nad kt�rym opieka.AGAMEMNONNa Zewsa,Atrydzi,czy wiecie,gdzie zmierza?Wszak ma�o zgaduj�,co m�wi.By� mo�e z Ilionem ju� szuka� przymierzai z�ama� przysi�g� kr�lowi.ACHILLESPrzysi�gim nie z�ama�,lecz nie .czas,bym k�ama�,gdym nadzia� �wi�t� zbroj�.Nie zadr�� przed wami,mocnymi kr�lami,lecz Bog�w s�onecznych si� boj�.Dzi� walk� t� rzuc� - zabior� okr�ty,z kt�rymi tu p�yn��em.Was samych ostawi� na b�j ten przekl�ty.Ze �mia�ym stawam tu czo�em.I ojcu,gdy wr�c�,do kolan si� rzuc�i rzek�,ca�uj�c skraj szaty:Znalaz�em cz�owieka.Dalekom go szuka�i mnogie przebieg�em dla� �wiaty.AGAMEMNONS�uchajcie,kr�lowie,jak on nas oszuka�:Z Hektorem oto jest w zmowie!ACHILLESNie,ja nie b�d� wam walczy� z Hektorem.Ja zrozumia�em ju� dzi� w sercu moim,gdy nadarzy�a si� chwila z tym sporemz tob�,Atrydo - �e wy,jako s�pi,tu�cie zlecieli,gdzie m�� ten nad m�enad grodowisko OJC�W wzni�s� or�e,by bronie chaty i �ony,i dziecka;ze go tam w sieci dzier�y gar�� zdradzieckag�upc�w,bezczelnych zb�j�w z Parysem na czele,kt�rych on jeden przer�s� duchem wiele,i ta jego istota,dusza,co nim rz�dzi,mnie go ka�e szanowa� - i niech Zews mnie s�dziWy si� �recie,jak s�py o pad�a kawalce,nie my�l�c cale o tem,z kim stajecie w walce?Oszukujecie lud w�asny i ch�op�w,�e kl�twa ci�y na ojczystej ziemi;�e gwiazda jasna w morze wam uciek�a,tu�cie j� goni� przybiegli mocarni,nienasycone �upem pe�ni�c worydla was samych,nie dbaj�c o lud,co gruz orze.Gdy was poznaj�,nikczemni i marni,�e kl�twa wasza wlecze si� za niemi,imieniem czego ��dacie pokory?AJAS(do odchodz�cego Achillesa)Co postanawiasz?ACHILLESJu� postanowi�em,bo tu mi� z pro�b�,z nakazem przyby�em.AGAMEMNONJa dziewki nie dam.ACHILLESA ja nie dam mojej.ODYSPewna,ze k��tni� me we�miecie TrojejACHILLESM�dry Odysie,nad tw� m�dro�� wzros�em;me chcesz uzna�,ze s�usznym gniewem si� unios�em.ODYSSynu Peleusa,lubi�,kiedy� ty rumianygniewem,bo to zapowiedz,�e krew w tobie pali,ze skoro si� do lot�w zerwie,Ilion zwali.Pomnisz,jakom ci� przywi�d� i w�r�d dziewek pozna�,gdy� ty za miecz uchwyci� - ot,jako tej chwili,gdy si� rwiesz ku Atrydzie -AGAMEMNONWi�c Odys si� silimi�ymi s�owy ug�aska� Pelid�.Wi�c ja niejako jestem winien?ODYSMy�l�.AGAMEMNONPoczekajcie�,wi�c zaraz pacho�k�w dwu wy�l�,niech przywiod� kochank� moj� tu na rad�i zobaczycie,czyli ja jej przymus k�ad�,�ebym j� dla si� mia�...CHRYZES (wchodzi)(w godowym stroju Apollinowego kap�ana).AGAMEMNON(milknie)OFIARNIK(do Chryzesa)Lepiej by�,starcze,uczyni�,by� osta�z dala i nie przychodzi� do w�adc�w tej pory.CHRYZESNie przychodz� ich b�aga�,kara� jestem skory.B�g jest ze mn�.- Ten wicher,co si� rwie upalny,�eni� tu na nas pom�r i piasek gna skalny.Ludziska wasze mr� - i wy pomrzecie,gdy mnie w bezwstydzie dziecko marnujecie.AGAMEMNONMo�esz j� sobie zabra�.CHRYZESNie drwij ze minie,kr�lu,i bodajby� nie zazna� nigdy tego b�lu,kt�ry ja ojciec znam.AGAMEMNONWi�c poznaj rado��.Mo�esz odebra� c�rk�,ju� mia�em jej zado��.CHRYZEIS(wchodzi)(wprowadzona przez zbrojnych)CHRYZEIS (bezradna)Ojcze...(Do Agamemnona)Panie m�j - kr�lu...CHRYZESG�upia,ob��kana.ODYSOp�tana mi�o�ci� - przylgn�a do m�a.Nie p�jdzie z tob�,stary.Wi�c rzu� Apollinai przyjm te kub�y z�ota ode�,jako daryza chowan� dziewczyn�.CHRYZESWam nic jej sromota?!OFIARNIKNie widz� tu sromoty ni �adnej bezcze�ci,gdy j� najpierwsz� z dziewic m�� najpierwszy pie�ci.I cale by� nie mia�a na to przeznaczona,jak inne,by kolejno i�� w innych ramiona.Jest kochanic� kr�la nad mnogimi ludyi s�dz�,�e przesadne twe �ale a trudyi zach�d niepotrzebny.Co wi�cej tym zyskasz,�e si� rzucasz na m��w mocniejszych od ciebie,�e si� klniesz Apollinem?CHRYZESPom�r was pogrzebie!(Do Ofiarnika)Ty,co� fa�szerzem �wi�tych praw i �wi�tej woli;ty,co wiesz,�e jedynym s�dzi� przeznaczenie,�miesz ur�ga� �zom moim i krzywdzie,co boli?Przekupny - mo�esz z�oto zagarn��,co daj�.Ja nie zabior� nic.Tu dar przynios�em.(Do c�rki)Ze mn� chod� -CHRYZEIS(do ojca)Tu zostan� - gdzie chcesz minie wie��?(Do Agamemnona)Panie.On tak oczyma rzuca - straszno patrzy ku mnie -a ty milczysz - i jeno u�miechasz si� do mnie.Czym�e by�am dla ciebie - - ?A wi�c ty si� l�kasz,ty si� l�kasz mnie przyj�� na powr�t do �o�a?K�dy� p�jd�?- - Mnie ojciec zabije...CHRYZES(chwyta j� za r�k�)D�o� Bo�a.Zrozumia�em.Wy drwicie ze mnie i z dziewczyny.Ha�ba cz�owieka,to s� wasze czyny.Chcecie,bym u n�g waszych jak pies le�a� pod�yi wy�,skomla� o lito�� - a wy moje mod�yjako czczy dym zgonicie przed Apolla tronem,sut� go �b�w stu pastw� darz�c - i mym zgonem.Jestem Jego kap�anem - ludziom po�rednicz�,cz�owiecze jeno cia�o kryje mego ducha,a� oto dzi� si� zrywa Bo�a zawieruchai inne mam przyj�� oblicze....
[ Pobierz całość w formacie PDF ]